Czy kosmetyki naturalne zawsze są lepsze od konwencjonalnych?

Ekokosmetyki cieszą się ogromną popularnością na całym świecie. Dziesiątki kobiet decydują się więc na odstawienie kremów syntetycznych po to, aby być zgodnymi z naturą.

Czy jednak naturalne zawsze jest lepsze od syntetycznego?

Ciekawym przykładem kosmetyków, w odniesieniu do których nie jest to wcale oczywiste, są kremy do opalania. W preparatach tego rodzaju filtrami przeciwsłonecznymi są najczęściej minerały takie, jak dwutlenek tytanu i tlenek cynku, a także olej jojoba i masło shea. Owszem, dają one filtr UV, szacuje się jednak, że jego wartość ma około 4. Niestety, jest to współczynnik charakterystyczny raczej dla przyspieszaczy opalania niż dla tych substancji, które mają za zadanie chronienie naszej skóry. Dermatolodzy uważają, że optymalny jest filtr SPF wynosi 30, a więc bez porównania więcej.

Nieco lepiej przedstawia się sytuacja wówczas, gdy mamy do czynienia z minerałami, im jest ich bowiem więcej, tym wyższy jest też faktor. Tu jednak producenci napotykają na dość poważny problem. Minerały, które mają postać białego proszku, wcale nie mogą być dominujące w kosmetykach. Tworzą gęstą i twardą pastę, a tym samym, choć dość dobrze chronią przed słońcem, samo rozsmarowanie ich na skórze okazuje się ogromnym wyzwaniem. Jeśli mamy jasną karnację lub planujemy stosować taki kosmetyk na wrażliwą skórę dziecka, może się okazać, że nasze wysiłki i tak nie zdadzą się na wiele, jest on bowiem za słaby.

Preparaty „bio” mogą nas rozczarować również wówczas, gdy nasza skóra zaczyna się starzeć, a nam zależy na spowolnieniu tego procesu. To kosmetyki opracowane w laboratoriach nie tylko szybciej działają na skórę, ale również przynoszą efekty, które możemy określić mianem bardziej spektakularnych. Związki syntetyczne sprawdzają się znakomicie między innymi dzięki swojemu działaniu napinającymi lub ujędrniającemu. Mulny jest też pogląd, zgodnie z którym kosmetyki ekologiczne nie uczulają skóry, w ich skład wchodzą bowiem wyłącznie składniki naturalne. Okazuje się, że substancje aktywne niejednokrotnie działają na tyle mocno, że wrażliwa skóra może zostać podrażniona. Co więcej, wiele ich składników zalicza się do grupy tych, na które alergicy powinni uważać w szczególny sposób.

Tu warto wspomnieć o rozmarynie, mięcie, miodzie oraz propolisie. Odczyny uczulające są też wywoływane przez olejki eteryczne, gdy zaś mamy do czynienia z olejkiem z cytryny lub bergamotki, częstą reakcją organizmu jest większa wrażliwość skóry na przebarwienia. Oczywiście, ryzyko uczulenia nie jest duże, a kluczowe znaczenie w jego przypadku mają indywidualne uwarunkowania charakterystyczne dla naszego organizmu. Pewnym problemem jest i to, że kosmetyki naturalne niejednokrotnie są produkowane przez niewielkie firmy, tym zaś wielokrotnie brakuje funduszy niezbędnych do wykonania specjalistycznych badań naukowych.

Już na wstępie warto więc zorientować się, na ule wiarygodny jest producent, lepiej bowiem nie kupować produktów nieznanych koncentrując się na tych, których źródło pochodzenia nie budzi naszych wątpliwości. Jeśli zaczynamy przygodę z takimi kosmetykami musimy liczyć się i z tym, że ich zapach jest dość nietypowy.

Story Page